piątek, 26 września 2014

Mój najlepszy przyjaciel

Mowa oczywiście o PT. Mówi się nie od dziś, że przyjaźń damsko- męska bez podtekstów nie istnieje. Podteksty zostawmy na inny post:) Bez przyjaźni nie ma dobrego związku. Związek oparty jedynie na przyjemnościach jak dla mnie nie ma szans na trwałość aż do grobowej deski...

Jakim przyjacielem jest wobec tego wszystkiego PT. Takim jakiego potrzebuję. Ja z natury panikara, szukająca drugiego dna potrzebuję osoby, która postawi mnie na nogi jednym słowem lub spojrzeniem. Jedyna sytuacja w której tej pomocy bym nie otrzymała był poród i wtedy moja druga przyjaciółka się pojawiła ( moja Mama).Ale nie o tym miało być.
PT jest człowiekiem twardo stąpającym po ziemi ( czasem mnie to wkurza) nie zwracającym uwagi na pierdoły. Ja natomiast jak już wcześniej napisałam zajmuję się tym wszystkim. Rozczulam się nad "głupotami" i zatruwam sobie tym wszystkim niepotrzebnie głowę ( ile miałabym więcej miejsca na pomysły gdyby nie to). Wnerwiam się, chodzę jak stara zardzewiała mina znaleziona na polu- nie wiadomo kiedy wybuchnę. Wybucham i obrywa się mojemu przyjacielowi :)

Mamy ten sam znak zodiaku- niby powinniśmy być podobni- jesteśmy różni. Mamy różne zainteresowania, inne podejście do życia. Są jednak momenty w których mamy jednakowe zdanie :) Rzadko się to zdarza ale nie jest najgorzej :P Najlepsze jest jednak w tym wszystkim to, że dzięki tym różnicom w naszych charakterach nie nudzimy się ze sobą. Nie ma czasu na nudę, bo każde z nas zawsze wymyśli coś, żeby drugiemu urozmaicić życie.
PT należy do osób rozrzutnych nie martwi się co będzie jutro. Ja z kolei na odwrót wybiegam w przyszłość daleko, odkładam zaskórniaki do skarpety. Jak stwierdził mój kochany- takiej kobiety mu potrzeba- on wydaje ona odkłada i jakoś się kręci.
Najważniejsze jest jednak to, że w ciężkich chwilach możemy na siebie liczyć. Wiem, że nie będzie mnie głaskał po plecach i mówił żebym się nie przejmowała, nie rozczuli się nad moim kolejnym niepowodzeniem...da mi w tym momencie coś więcej- da mi siłę do działania. I za to Go lubię. Za inne rzeczy kocham :D i dlatego wyjdę za Niego za mąż :D

3 komentarze:

  1. ja też uważam że mój A. to najlepszy przyjaciel jakiego kiedykolwiek miałam, nikt nie rozumie mnie lepiej niż on... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też występują różnice charakterów, ale ważne jest to, że się jakoś dogadujemy. Poza tym przeciwieństwa się przyciągają, to niby banał, ale jednak prawdziwy. A ta siła działania, o której wspominasz, jest bardzo potrzebna, bo mi taki kop od męża zawsze daje siłę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja powiem tak, nie ma udanego związku bez wsparcia, zrozumienia i potrząśnięcia jak potrzeba, a to cechy przyjaźni. W jakimś stopniu partner powinien być dla kobiety przyjacielem. Czepiając się przysłowia, które zacytowałaś na początku, to raczej dotyczy ono czystej przyjaźni damsko-męskiej, baz głębszych uczuć jak "miłość", "partnerstwo".

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane