poniedziałek, 29 września 2014

Powiedzcie jak to jest naprawdę

czyli odpowiedzi na moje pytania dotyczące kontaktów z teściową. Problem istnieje- czytałam o tym w Waszych komentarzach. Zdecydowałam się na to posunięcie w jednym oczywistym celu- żebyście mogły to z siebie wyrzucić. Mam nadzieję, ze chociaż jednej osobie to pomogło. Żadne to pocieszenie tak być nie powinno ale zawsze jest ktoś kto może mieć gorzej niż my. I co robić cieszyć się? Nie, wspierać się nawzajem w tych trudnych momentach, Ode mnie macie całkowite wsparcie. Trzymam za Was kciuki i jeśli potrzebujecie się wygadać zapraszam na maila, fb ( priv). Nie przekażę tego dalej nie martwicie się :)

Przejdźmy więc do sedna. Przedstawię Wam odpowiedzi kilku osób. 

Pytanie 1: Jaka była najgorsza sytuacja między Tobą a teściową?

* "Wybiegłam trzaskając drzwiami, gdy teściowa wspomniała imię byłej mojego męża. Ale to kwestia moich nerwów, bo ona nie mówiła o niej, tylko o imieniu:) Ale ja mam alergię na to imię:)"

* "Na początku ciąży usłyszałam ze ciąża to nie choroba, choć ciążę przechodziłam bardzo ciężko od pierwszych tyg, a następnie, ze nie dam rady sobie i ze mogę wracać do domu (czyli odejść od męża)"

* " żadna specjalnie nie utkwiła mi w pamięci. wszystkie są podobnego ciężkiego kalibru"

* "No to się wyżywam. Odpowiadam w dwóch postach, bo mój elaborat nie chce się wysłać;)
Kiedyś ( zanim pojawiły się dzieci) relacje między mną a teściową były super. Relację z nią miałam lepszą, niż z własną mamą. Ale się popsuło. Luty tegoż roku. Przegięła z robieniem po swojemu (o tym za chwilę). Wydarłam się na nią, wywaliłam wszystkie żale, które nagromadziły mi się przez te całe lata. Obraziła się śmiertelnie ("ale ja się nie obrażam"). Po 2 dniach poszłam ją przeprosić za ton (było mi z tym źle, zawsze chciałam jej to powiedzieć, ale w spokojnej rozmowie). A oczekiwała, że przeproszę, za to CO powiedziałam (a powiedziałam najszczerszą prawdę). Synowa nieposłuszna, pokazała, że już nie będzie taka potulna, więc od tego czasu relacje są bardzo powierzchowne."

* "Oj moja teściowa to temat nie na 5 pytań a na książkę - horror w 3 aktach ... akt 1 - co było kiedy poznałam mojego męża (zanim za niego wyszłam) akt 2 - co było po ślubie do momentu kiedy ku radości wszystkich wyprowadziła się od nas i akt 3 - stan aktualny ... ale postaram się odpowiedzieć na pytania żeby ułatwić pisanie ... 
najgorsza sytuacja między mną a teściową to życie pod jednym dachem od momentu kiedy był to już nie jej dach (gdzie ja byłam tylko niechcianym gościem i przysłowiowym "złem koniecznym") ale nasz nowy dom gdzie zamieszkała mimo naszych nieprzychylnych wypowiedzi w temacie (były rozmowy tłumaczenia a finalny był szantaż emocjonalny na moim mężu). Problem był w tym, że to nie ona wydawała polecenia i dyrygowała wszystkim ale ja (przyznam się bez bicia ze do dobrych synowych to ja nie należałam ale jak Kuba bogu tak bóg kubańczykom) i nadrzędna zasada życia z nami była taka "Grunt to postępować dokładnie odwrotnie jak ja sobie tego życzę" ... No i odwieczny nasz problem "cicho bo mama nas usłyszy" ... po 16 latach w związku można już nie wytrzymywać psychicznie ..." 

Pytanie 2: Jakie najlepsze (czyli najgorsze) rady od niej otrzymałaś?

* "W sumie to nie wiem, nie przypominam sobie żadnych ani na plus, ani na minus. My z teściową raczej z dwóch różnych światów jesteśmy."

* "hmm rady było ich tak dużo ze sama nie wiem która była najgorsza chyba wszystkie, ona tresowała ja wychowuje"

* " nie wiem, nie słuchałam"

* " Ja 5-miesięcznemu Dominikowi (mojemu mężowi) dawałam grochówkę, dziewczynom też nic nie będzie. Nagminne rady, że moim dzieciom jest za zimno, że za lekko są ubrane, że powinnam zakładać to czy tamto (ja ich nie przegrzewam, bardziej prowadzę "zimny wychów cieląt ;) ) Aaa, no i po co ja tak Młodszą na rehabilitację prowadzam, przecież jak Mała uzna, że jest gotowa, to wszystko zacznie robić..."

* " 
Ja zasadniczo punktowana jestem od zawsze i trudno mi wymyślić co najgorszego mi radziła ... w przypadku dzieci zwyczajnie jej nie słuchałam bo ona swoich dzieci do 3 lat nie wychowywała (robiła to jej mama mieszkająca 40 km od niej ... moja teściowa swoje maluszki widywała w weekendy ...) tu moje doświadczenie górowało zawsze ... łot życie"

Pytanie 3: Jak teściowa odnosi się do Twoich zasad w wychowaniu dziecka? Czy przestrzega, czy robi po swojemu?

* "I tak, i tak. Raczej przestrzega, ale pewnie, jak nie widzę, to robi po swojemu;)"

* " hmm moje zasady no wiec pytam teściowa czy może się jeden raz dzieckiem zająć a ona, że na pewno nie będzie się nim zajmować jak ja i na tak dużo mu pozwalać..zrezygnowałam i nigdy więcej nie poprosiłam"

* "moja Teściowa twierdzi, że nie jest naszą służącą, nie będzie wykonywać naszych rozkazów i ma w dupie to jak wychowujemy dzieci, bo ona będzie robić to po swojemu"

* "Robi wszystko po swojemu. Przepraszam za długość posta, ale muszę to z siebie wywalić. Sytuacja z lutego. Wiki dzień po ustaniu trwającej 2 tygodnie jelitówki. Przyszła z grochówką dla mojego męża (wie, że ja nie jem, bo nie lubię, wie, że Wikunia przeszła ciężką jelitówkę). Usiadła z Młodzieżą na kanapie, Młodsza spała, ja poszłam na górę włączyć pralkę. Schodzę - siedzą obie przy stole, Młoda zajada się grochówką. Siadam, na spokojnie mówię, że nie podoba mi się ten pomysł, żeby to jadła, bo jeszcze dzień wcześniej sr*ła na potęgę. T. znów wyskakuje z historią o 5-miesięcznym D. (patrz. pkt 1). Bla, bla, bla... Nerwy mi narastają, w końcu ostentacyjnie zabrała Młodej talerz i wylała zawartość do kibla. Wtedy nerwy mi puściły i ... Patrz pkt. 1.Sytuacja sprzed miesiąca. Impreza u teściowej. Oliwka się wyspała, wzięłam ją do nas, chciałam jej dać kanapkę i jajko. Od razu mówię, że Młoda ma tendencje do alergii, daję jej sprawdzone produkty, a nowości wprowadzam bardzo ostrożnie i w bardzo dużych odstępach czasu. Niewiele może, ale cóż ja poradzę. Wracając... T. widząc to wypaliła, że ma ugotowane parówki (ona kupuje te najtańsze marketowe, ale że mają dziecięcą nazwę, to "na pewno mają najlepszy skład") to mówi, że jej przyniesie, bo jak to - mała na imprezie u babci i je kanapki, które ma w domu. Ja na to, że nie, że ona sobie tu zje co innego. Wzięła małą pod pretekstem, że ja mam coś zjeść, zaczęła ją karmić tą kanapką. A za chwilę, że musi iść do łazienki po coś tam. I poszła, z młodą na rękach, jeszcze Wiki za nimi poleciała. Już wiedziałam, co się święci... Wracają... Młodsza memłoli parówkę... Zagotowałam się, musiałam mocno gryźć się w język, żeby przy gościach nie powtórzyć akcji z lutego...
Malutka Wiktoria, miała może z 5 miesięcy, okolice sierpnia. Piękna pogoda, godzina 16, temperatura ok. 25 stopni. Wzięła Wiki na spacer (w foteliku zamontowanym na stelażu). Pyta się, czy jej kocykiem nie nakryć, bo jej chłodno będzie. W myślach pukam się w czoło, jej mówię, że będzie jej odpowiednio. I poszłam na budowę. Po jakimś czasie wracają ze spaceru. Patrzę, Wiki nakryta kocem AKRYLOWYM złożonym na 4.... Wyciągam ją, spocona jak mysz, jakby przed chwilą z kąpieli wyszła...
I znów o Oliwce. Przyszła z małą posiedzieć, gdy ja byłam w pracy. Pytała się, czy jak Mała się obudzi, to czy ją jakoś przebrać. Mówię, że nie, bo ma na sobie bluzkę z długim rękawem. I tak, za ciepło ubrana jak dla mnie, ale na pokaz teściowej dałam długi rękaw. Wracam z pracy, Oliv nie dość, że w bluzce z długim rękawem, to jeszcze w WEŁNIANYM swetrze i WEŁNIANYCH spodniach założonych na rajtuzy... A w domu 22 stopnie..."


* "Moja teściowa postępując w myśl swojej nadrzędnej zasady - uprzykrzyć mi życie - nie respektowała moich próśb, ani gróźb ani błagań ... niestety teraz odbija się to na niej bo Agata włazi jej na głowę tak perfidnie ze aż nie mogę na to patrzeć ... do tego stopnia ze moje dziecko do dziś nie potrafi przy niej zasnąć (wychodzi z założenia ze jak jest babcia to nie trzeba spać i potrafi szaleć do 2 w nocy efekt tego taki ze nie mogę z nią zostawić na noc dziecka bo nie mama zaufania ze to dziecko pójdzie spać o normalnej porze a nie padnie ze zmęczenia przed telewizorem - mistrzostwo świata było jak położyłam spać Agatkę i poszłam na imprezę do sąsiadów - miała mi tylko telefonem dać znać gdyby Agata się obudziła ... przychodzę do domu o 1.15 i zastaje Agatę oglądającą bajki u niej w pokoju na mój wqrw teściowa mówi "przecież nie zabraniasz dziecku oglądać telewizji!!" no com ... "

Pytanie 4: Czy próbowałaś dojść z nią do porozumienia? ( Czy zwyczajnie się nie da?)

* "Kiedyś miałam z teściową bardzo dobre relacje, teraz jest nieco gorzej, ale już wiesz, bo pisałam Ci ostatnio, gdzie mam opinię innych ludzi, więc się zbytnio nie przejmuję. Właściwie, wcale się nie przejmuję:)"

 * " prośby groźby kłótnie nie działały teraz już ja izoluje specjalnie"

* "  próbowałam. po ostatniej rozmowie "dziewczyno, jesteśmy rodziną!", "o problemach trzeba rozmawiać!" itp. zwróciłam jej uwagę, żeby nie dawała dziecku słodyczy jak my zabraniamy to jest obraza majestatu 1000%. teraz nie mam zamiaru mieć kontaktu z ta kobietą"

* " Próbowałam, wtedy po tej kłótni. Ale nadal robi swoje... Walka z wiatrakami..."
* " kiedyś próbowałam ... na prawdę się starałam ... potem już nie próbowałam ... akt 3 jednak zaczyna się bardziej klarować i teoria o tym ze miłość i nienawiść do teściowej zmieniają się z kwadratem odległości zaczyna się w moim wydaniu sprawdzać ... odkąd wyprowadziła się do swojego mieszkania nawet jestem w stanie z nią rozmawiać (uważam to za niesamowity sukces!!) "

Pytanie 5 ( według mnie bardzo istotne): Jak do tego odnosi się Twój mąż/partner?

* "   Też się nie przejmuje:)"

* " no tak z 1,5 roku było potrzebne żeby zauważył, że jego mama to taka zimna s..ale zauważył i mnie wspiera..choć troszkę"

* " po ostatniej sytuacji (patrz pkt 4) stwierdził, że wszelkie próby pogodzenia nas nie mają sensu. "

* " Hmm, ciężka sprawa... Nie wiem jak on się odnosi. Wie, że jego matka jest jaka jest, że często przesadza, ale patrzy przez pryzmat tego jakie ona miała trudne życie, każe mi odpuścić, nigdy się za mną nie wstawił... Ale niby rozumie"

* " . mój mąż jest najbardziej poszkodowaną osoba w tej wojnie ... stara się być lojalny wobec mnie (zwłaszcza jeśli idzie o dzieci i dom) ale broni teściowej w starciu bezpośrednim, ja jestem ciężkim przeciwnikiem w kłótni i on o tym wie dlatego wtedy - jeśli w niewielkim chociaż stopniu popiera jej racje - stara się mnie spacyfikować ... raczej nieczęsto mu się udaje i finał zwykle jest taki ze jej kłótnie ze mną przekładają się na moje kłótnie z mężem ... i to jest najgorsze co może się stać w związku ... nie przepraszam gorzej jest jeszcze tylko w sytuacji kiedy to my się kłócimy (znaczy ja i mąż) a ona wchodzi w naszą wojnę i staje murem za nim ... to bywa przyczynkiem do rozwodów bo jakkolwiek my się wcześniej czy później spotkamy w łóżku tak ona jatrzy temat i nie pozwala nam wrócić do codzienności - i dlatego właśnie po części zmusiliśmy ja do wyprowadzenia się od nas ... niestety nie nauczyła się jeszcze takich drobiazgów ze nie przychodzi się bez zapowiedzi i wchodzi z buta do salonu ale pewnie i tego jeszcze zdąży się nauczyć (weszła nam ostatnio w dość niefortunnym momencie ... szkoda ze zamiast nas przeprosić potraktowała nas jak smarkaczy i bezwstydników ... ech ... mój mąż skomentował to tak "żeby facet z własna zona i we własnym domu nie mógł się pieprzyc to już o pomstę do nieba wola!!") ".

Komentować nie będę doradzać również nie- nie jestem specjalistą w tej dziedzinie życia. Wiem, że warto na początku ustalić jasne zasady. Gorzej jest jednak jeżeli nie każdy potrafi dotrzymać umowy...

A na poprawę humoru 



Trzymajcie się dziękuję za Wasze historie. Teraz czekam na druga stronę medalu :D












6 komentarzy:

  1. Sama najszczersza prawda :)
    Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. jej, że ja wcześniej tutaj nie wpadłam :) moja teściowa to dopiero temat na książkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego możesz w komentarzu odpowiedzieć na pytania jeśli masz ochotę :D

      Usuń
  3. Z gory przepraszam za brak polskich liter i ewentualne literowki ale juz 3x pisze i mam nadzieje ze tym razem sie nie skasuje.
    Ja na tesciowa nie narzekam. Ba wrecz moge zyczyc wszystkim kobietom takich tesciowych. Z narzeczonym jestesmy 5 lat ze soba. Jak sie poznalismy mieszkal z ojcem w Norwegii, po pol roku tesciowa dala mi klucze do swojego mieszkania gdybym chciala przyechac. Wiec przyjezdzalam, z racji ze w miescie mojego narzeczonego mam sporo znajomych czesto bylo tak ze wychodzilam na imprezy wracajac pozno w nocy (lub wczesnie rano jak kto woli) lub zapraszalam moja przyjaciolke do siebie. Nigdy nie bylo z tym problemu. Pozniej wyjechalam do narzeczonego do Norwegii i jak przyjezdzalismy do Polski zawsze czylam sie tam jak w domu. Nastepnie zaszlam w ciaze i balam sie ze zaczna sie miedzy nami zgrzyty. Wiadomo jak to z babcia. Ale sie mylilam. Tesciowa nigdy nie wtracila sie do moich metod wychowawczych. Baaaa zawsze pytala co i jak. Czy dac malemu smoczek, czy chce albo uapokajala go kolyszac itp. Czesto sie jej radzei pytam o rozne kwestie ale nigdy nie uslyszalam "zrob tak i tak bo tak bedzie najlepiej" . Wiem ze czasem sie ze mna nie zgadza (np odnoscie karmienia piersia gdyz maly ma rok ja go dalej karmie mimo wielu alergii i szeregu problemow) ale nigdy nie narzuca mi swojego zdania. Takze ja tesciowa mam wspaniala. Maly w tym tygodniu konczy roczek a ja nie moge sie doczekac przyjazdu Tesciowki (tak ja nazywam) dodam tez ze moja Tescowa jak kogos bie lubi jest bardzo bardzo bardzo nie mila o czym slyszalam nie raz a moj kolega ktory z nia pracowal nie wierzyl ze ona taka milutka dla mnie;);) takze. Ie kazda tesciowa jest zla ;) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pozazdrościć takich relacji:) Super, że i tak na świecie jest :) pozdrawiam :)

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane