poniedziałek, 15 września 2014

Uwsteczniamy się...

Nowinki techniczne- rzeczy, które z pozoru mają nam ułatwić życie niekiedy skutecznie je utrudniają.
Tablet, smartfon, komputer, nawigacja- kilka z niewielu przydatnych gadżetów, które posiada przeciętny obywatel. Korzystamy z nich praktycznie codziennie- w sumie to ciężko wyobrazić sobie życie bez tego typu urządzeń.

Wszystko fajnie, tylko, że zawsze znajdzie się jakieś ale. 

Smartfony- większość z nich nie posiada polskich znaków. Nie zawsze można porozmawiać więc piszemy sms-y. Dość często czytając wiadomość tekstową zastanawiam się co autor miał na myśli. Masz opcję darmowych sms-ów możesz pisać do woli w celu wyjaśnienia :) Jednak zwyczajnie jest mi głupio i nie zawsze dociekam.

Tablety, komputery- tu w sumie bardziej chodzi mi o programy a nie o sprzęt. Pisanie tekstów- każdy błąd zostaje poprawiony, przestawione litery wracają na swoje miejsce bez naszej ingerencji. Piszemy sobie, piszemy nie zwracając za bardzo uwagi na poprawną pisownię. Problem pojawia się w momencie przymusowego pisania na papierze. Siedzisz i zastanawiasz się jakie u wstawić, napisać łącznie czy oddzielnie. Takie i wiele innych dylematów na pewno nie raz spotkało każdego z nas.
Będąc w szkole nigdy nie miałam problemów z ortografią...pojawiły się jednak później. W momencie kiedy zaczęłam używać komputera do pisania prac- takie wymogi trzeba się było dostosować.

Kalkulatory- wynalazek niezbyt nowy ale używany za często potrafi człowieka od siebie uzależnić. Pracowałam kiedyś w księgowości. Na piechotę nikt nie liczył bo za dużo czasu by to zajmowało. Kalkulator, komputer- przyjaciele każdego księgowego. Klawisze często nie zdążyły ostygnąć a już liczyło się następne rzeczy. Bywały momenty, że działanie 1+1 było w ten sposób rozwiązywane.

Nawigacja- sprzęt w wielu sytuacjach pomocny. Niestety jeżeli za bardzo uwierzymy gadającej koleżance/ koledze może być z tego niezła przygoda. Dwa razy miałam okazję korzystać z tego wynalazku. Niestety w obu przypadkach mieliśmy nieaktualne mapy i tyle było z naszej przygody.
Ale słyszałam o historiach gdzie ludzie wjeżdżali na poligony, zatrzymywali się przed schodami, których na mapie nie było...można wymieniać w nieskończoność. W tym przypadku jestem zwolenniczką  rozwinięcia mapy, obserwowania niezbyt dobrego oznakowania w naszym kraju, zapytania się ludzi jak dotrzeć do celu.

Nasze dzieci żyją w czasach w których nikt nie wyobraża sobie życia bez wymienionych i niewymienionych przez mnie gadżetów. Nie jestem ich przeciwniczką. Jednak trzeba zrobić wszystko żeby nie zostać ich niewolnikiem. Jedyne co jest dobre w użytkowaniu przez dziecko np. telefonu jest to, że ta umiejętność może uratować człowiekowi życie. Nie jest moim celem atakowanie ludzi używających i uczących swoje dzieci obsługi sprzętów. Ważne jest to żeby młode pokolenie zdobywało także inne doświadczenia na początku swojego życia.

Była kiedyś akcja, że zamiast podręczników w szkole mają być tablety. Wydaje mi się, że to trochę głupi pomysł (wiem, wiem- książki dużo ważą, kręgosłupy dzieci się niszczą- można to rozwiązać w inny sposób). Może moje założenie jest złe ale książka to ma być książka- jej zapach, szeleszczące kartki itp. a nie kolejne klikanie, bądź przesunięcie ekranu. Jeżeli mały człowieczek na dzień dobry dostanie wszystkie ułatwiacze życia,- ich obsługi nauczy się w piorunującym tempie. Wydaje mi się jednak, że jeżeli będzie bazował jedynie na tym , z czystego lenistwa nie będzie mu się później chciało uczyć. Po co to robić skoro mam wszystko podane na tacy. Zaczną się problemy w szkole, nadrabianie zaległości.  Uważam, że w tym przypadku umiar jest jak najbardziej wskazany:) Nie namawiam jednak do wyrzucania wszystkich sprzętów ;) ponieważ są sytuacje, że mogą się na prawdę bardzo człowiekowi przydać :D


4 komentarze:

  1. Z tymi tabletami w szkole się zgadzam. Papier to papier. Ma swoją magię... :) Zresztą pod całą resztą również się podpisuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak uwielbiałam przeglądać zapisywane zeszyty, robić okładki na książki jak te ze sklepu nie pasowały :) Pisanie wypracowań na brudno, później staranne przepisywanie...fajnie było. Teraz jak gdzieś oddasz odręcznie napisane to uważają to za nieestetyczne.

      Usuń
  2. Właśnie, Moja Droga, najważniejszy jest umiar. Jeśli używamy wszystkiego z głową, to nic złego, a wręcz samo dobre z tego wyniknie :)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane