piątek, 11 lipca 2014

Moi faworyci


Wiadomo nie od dziś, że firmy prześcigają się w pomysłach na ułatwienie nam rodzicom życia...robią na tym niemały biznes:) Przedstawię Wam moje ulubione gadżety. Wpis nie jest sponsorowany przez żadną z firm. Kolejność zupełnie przypadkowa

Pozycja nr 1 na liście książeczka pomocna przy nauce siusiania poza pieluszką...jest jednak jedno ale w naszym przypadku...jest fragment gdzie Basia robi siku i kupę na dywan...L wzięła to sobie bardzo do serca i mówi, że ona robi jak Basia a mama posprząta...mimo wszystko książeczka jest bardzo fajna:)

2. Wiaderko elastyczne...może nie tak elastyczne jak te za kilkadziesiąt złotych ale jest...u nas miało służyć jako pojemnik na zabawki do kąpieli...ale stało się zabawką do wody...może być wiaderkiem do piasku, koszyczkiem na zakupy, nawet widziałam zastosowanie jako doniczka:) koszt około 6 zł.

3.Kubeczek do nauki samodzielnego picia firmy doidycup. Na prawdę rewelacyjna sprawa. Cena dość wysoka ale na prawdę warto...ja dowiedziałam się o nim na pewnym blogu:) i przekazuję dalej. Przetestowany przez L. Koszt nie pamiętam dokładnie ale chyba 36 zł z przesyłką.

4. Mata antypoślizgowa do miseczek Tommeetippee. Genialna rzecz przy nauce samodzielnego jedzenia. Nic nie wypada z miseczki. Jedynym problemem jest to, że pasuje tylko do miseczek tej firmy, ale duże zwykłe talerze też się do niej przyklejają. Cena około 20 zł.

5. Szczotka do butelek...ktoś powie ok nadaje się jak dziecko jest malutkie i częściej używasz butelek...otóż nie...na prawdę dobrze sprawdza się przy myciu kubków niekapków, bidonów i innych takich sprzętów do których nie można dotrzeć ręką. 

6. Miseczka również Tommeetippee- to akurat prezent (cały zestaw składa się miseczek, łyżeczek, kubka niekapka i silikonowego śliniaka z kieszonką do której wpadają resztki na później :P)- miseczki te pasują do wcześniej pokazanej maty:) Ogólnie bardzo lubię produkty tej firmy...dość drogie...ale można kupić na allegro dużo taniej ( sprowadzane w opakowaniach zbiorczych) np. butelka w sklepie kosztuje 30 zł...możesz ją kupić za 9,90:) trzeba tylko dobrze poszukać...a towar nie różni się niczym od tego ze sklepu poza brakiem oryginalnego opakowania i ceną.

7. Frida...gruszką nosa nie potrafię czyścić...pozostała tylko taka opcja pozbywania się kózek z nosa:) Ostatnio L nawet się z nią zaprzyjaźniła...cena około 20 zł.

8. Znienawidzone przez wielu szelki nazywane tez smyczą...ja używam, pisałam o tym wcześniej...nie będę się powtarzać. Jak dla mnie rewelacja na dłuższe wyprawy, zakupy bez wózka i tp. Cena około 20 zł....mogą posłużyć też jako pasy do wózka, krzesełka do karmienia i sanek:) Napisane jest również, że do nauki chodzenia...tu bym ich nie stosowała, ale to tylko moje zdanie.

9. Szczotka do włosów Tangle-teezer. Z racji tego, że L ma kręcone włosy i są ogromne trudności z ich rozczesaniem...szukałam jakiegoś sposobu na ułatwienie szarpaniny...koleżanka poleciła mi właśnie ten wynalazek...polecam nie tylko do włosów kręconych, super sprawdza się również na prostych :) cena około 30 zł.

10. Myjka Kubuś Puchatek:) nigdy nie mieliśmy problemu z kąpielą L...ale fajne gadżety nie są złe:) Myjka jest prezentem...L wita się z Kubusiem, pokazuje części ciała kąpie go i ogólnie fajnie się bawi:) Z tego co wiem jest jeszcze wersja z Tygrysem:) 

11. Skoczek- kupiony na allegro za 15 zł... fajna zabawka ale może też służyć jako przyrząd do rehabilitacji. U nas stosowany jest zarówno jako jedna i druga opcja.

O ostatniej rzeczy przypomniało mi się później jest to książeczka. Kupili mi ją rodzice w momencie gdy mama była w ciąży z moim bratem...póki co jeszcze nie jest nam potrzebna. Przyjdzie moment, że na pewno z niej skorzystamy.

          
O jednym jeszcze zapomniałam dopisuję...jest to pilot od telewizora...czasem jego użycie ułatwia i ratuje życie...byle nie za często :P
Pytanie na koniec: jakie są Wasze ulubione przedmioty? 

9 komentarzy:

  1. My lubimy książeczki z serii Tupcio chrupcio :)
    szczoteczke do włosów mamy podobną jest super ;)
    Pozdrawiam i zapraszam na new.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bardzo lubię Tommee Tippee. Teraz poznajemy się z łyżeczkami sylikonowymi ;) A gdzie można kupić takie wiadro elastyczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam w Intermarche...firma Pucuś produkuje takie cuda:) w różnych rozmiarach:)

      Usuń
  3. Jakoś przy starszaku nie używałam ale przy młodej jak znalazł ...łańcuszek/klips do smoczka;)młoda jest za młoda na odpieluszkowanie (nie bardzo ją rusza osikiwanie wszytkiego :P ) ale zaczynamy odsmokowywanie... więc jak się używa się go tylko w razie "W" to nie widać gdzie leży sobie taki samotny , zapomniany smoczek ..a z jaskrawym sznurkiem jest widoczny z kilku metrów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobały mi się zawsze te łańcuszki, tasiemki do smoczków...ale moje dziecię przygodę ze smokiem zaczęło w 6 m.ż. i tylko do zasypiania wieczorem...po 3 miesiącach nie był jej już potrzebny :)Powodzenia życzę w pożegnaniu smoczka...:)

      Usuń
  4. Również mamy książeczkę Nocnik nad Nocnikami ,synek ją bardzo lubi i bardzo nam pomaga w trwającym właśnie odpieluchowaniu .
    Kupiłam szelki chodź już nie używamy ,ale uważam że czasami się sprawdzają ,nie rozumiem czemu ten temat wzbudza tyle emocji wśród mam ,lepiej chyba mieć dziecko pod kontrolą niż żeby stało się coś złego.
    U nas sprawdził się plecaczek ze smyczą .

    Bardzo przydatny wpis :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za szelki oberwało mi się nieźle na jednym forum...panie twierdzą, że trzeba dziecko uczyć a jak nie to do domu...ale to temat rzeka...ja używam i uczę dziecko chodzić za rękę...jednocześnie:) pozdrawiam

      Usuń
  5. wszystkie mądre rady są dla ludzi,ale '

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane