środa, 2 lipca 2014

To był ten dzień

kiedy Terrorystka przekraczała wszelkie możliwe granice...moje ciśnienie chyba 300/200... dom wygląda jak pobojowisko...istna demolka...zabawki spakowane i schowane-skoro jej przeszkadzają trzeba usunąć z pola widzenia...latające krzesła, wchodzenie na stół, parapet...i ten uśmiech na jej twarzy...mówiący wszystko- mam gdzieś twoje zasady, i tak zrobię swoje...

Nie masz już argumentów, wszystko ci jedno- najchętniej wyszłabyś z domu...nie masz z kim dziecka zostawić...jej nie weźmiesz bo deszcz leje i tak siedzisz i szału dostajesz...Rozwiązanie...dać klapa w dupę...nie to nie jest rozwiązanie...nie powiem wczoraj miałam już takie momenty, że może i by tego klapsa dostała...ale co to zmieni..., że dziecko będzie się mnie bało...albo robiło jeszcze gorsze rzeczy...zrobiłam to co było najlepsze wyszłam na balkon...raz, drugi, trzeci, dziesiąty...jej trochę przeszło, mi też do następnej akcji...i tak właśnie biznes papierosowy się wzbogaca...

Nie wiem jak długo jeszcze to potrwa...mam nadzieję, że trochę się Młoda uspokoi...albo ja znajdę na nią jakiś cudowny sposób...wszystko wszystkim ale jakoś musimy ze sobą egzystować...wczoraj byłam gotowa iść za PT do pracy...niech on zostanie i walczy...:) to tak w sumie w formie wygadania się...trochę mi lżej. Dziękuję za uwagę :)

5 komentarzy:

  1. Pamiętam doskonale, tak jakby to było wczoraj jak tata pierwszy i OSTATNI raz wpierdzielił mi w dupsko za bałagan w pokoju, a pyskowaniem wyprowadziłam go z równowagi, ależ miałam siniaki. Posprzątałam ten pokój, tata nigdy więcej mnie ruszył, choć uważam, że i dla mnie i dla niego była to najlepsza lekcja. Później jak "krzyczał" i umoralniał mnie, tysiąc razy bardziej wolałam dostać w dupę, niż słuchać tych morałów. :) nie jestem zwolennikiem bicia, jednak po tej całej sytuacji dłuuuugo miałam porządek w pokoju i na długi czas przestałam pyskować do rodziców ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też raz w życiu dostałam...uciekłam mamie w drodze z przedszkola...i sama dotarłam do domu miałam wtedy 4 lata...pamiętam jak dziś piękne czerwone lakierowane szpilki mamy...jej minę i klap w dupsko...nie szpilką, ale butem dostałam...mama po latach mówi, że jej głupotą było to, że mnie nie dopilnowała i to że dostałam klapa...mówi, że to ona powinna dostać :D

      Usuń
  2. Moze jakies miejsce w domu gdzie nie lubi przybywać, usadzic powiedziec, ze sie zawiodlas i nie reagować az sie nie uspokoi. Probowalas? Na moich za 4 razem zadzialalo i do tej pory dziala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie w każdy miejscu czuje się dobrze...bo zawsze coś znajdzie żeby mi życie umilić...schowałam jej zabawki, które rozrzucała, zakaz słuchania muzyki (śpiewa sobie sama) i zakaz słodkości do odwołania...trochę dziś jest lepiej zobaczymy później...aaa i babcia dziś przyszła to się sama na siebie poskarżyła i mówi, że musi zabawki na miejsce odkładać :D

      Usuń
  3. I dobrze, ja zabawki tez zabieralam, przez miesiąc byl spokój a potem znowu szlaban na dobrobyt :) Ograniczylam teraz zabawki do minimum i jest spokój.

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane