wtorek, 1 lipca 2014

Wdech i wydech...

Terrorystka ostatnio przechodzi samą siebie...pomimo fajnych, zabawnych sytuacji są też takie, w których nikt nie chciałby się znaleźć...zerwana tapeta, walenie garnkiem o podłogę (cud, że kafelki i moje uszy to wytrzymały) tak, ze emalia odpada...chęć przesadzania kwiatków, cała szafa na podłodze...i co Ona na to...mama posprząta...uśmiech od ucha do ucha i w długą...to tylko niektóre z akcji...no cóż bunt dwulatka...ale ja się pytam ile on będzie trwał...albo ja lecę w kosmos albo będę siwa przed 30-tką. 

Dobre rady w stylu trzeba dać klapa w dupę można sobie darować...to nie moje metody...ale przychodzi taki moment, że nie masz argumentów, starasz się "opanować" małego szaleńca...i znów dupa ,wymyśla coś innego...np. na poodkurzanej podłodze rozsypie ci płatki, pokruszy chleb...ciśnienie poza orbitą (zaoszczędzam na kawie dzięki niej) paruje uszami...a ona się uśmiecha i dalej swoje...tłumaczysz, tłumaczysz...przyjdzie przeprosi... i dalej jazda...normalnie lepsze to niż skok ze spadochronem...

Zaczynasz akcję nocnik...i fajnie parę dni jest super:) większość ląduje w nocniku... później najlepszą zabawą jest sikanie na dywan...bo mama posprząta...zawsze znajdzie się ktoś kto z perfidnym uśmiechem powie: "co ty opowiadasz...przecież masz takie grzeczne dziecko..." odpowiadam zawsze, że owszem jak śpi i jeść nie woła...ale co tam przecież sobie wymyślam... L wie co przy kim może pokazać ( ostatnio jej ulubioną czynnością są występy uliczne- dosłownie...spotykamy kogoś znajomego na podwórku i zaczyna śpiewać, tańczyć, liczyć, opowiadać wierszyki-normalnie anioł nie dziecko)...a zostaje sama z mamą i...wstępuje w nią diabełek...ale podobno od swoich dzieci dostaje się podwójnie to co przeszli z tobą twoi rodzice...Mamo, Tato zazdroszczę Wam- musiałam być najgrzeczniejszym dzieckiem w okolicy...dopóki nie zaczęłam dorastać:) 

5 komentarzy:

  1. Najgorsze jest zawsze pierwsze 40 lat ;-) Po buncie dwulatka przychodzi bunt trzylatka, potem czterolatka, pięciolatka i tak po sobie następują. I nieprawda, ze jak pójdzie do przedszkola, to ją utemperują, jak to niektórzy mówią. Ok 7 roku się uspokoi odrobinę. Zatem cierpliwości i mądrości życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie mówił, że będzie łatwo :) dziękuję za pocieszenie:)

      Usuń
    2. Ha, to nie miało być pocieszenie, tylko najprawdziwsza prawda, bo chyba lepiej się przygotować, niż oszukiwać;-)

      Usuń
  2. Ale to, że około 7 r.ż. trochę przycichnie jest już jakimś punktem zaczepienia:) Fakt lepiej wiedzieć co będzie niż łudzić się...bo dziecko koleżanki się uspokoiło jak miało 3 . innej 4 następnej 5 lat :P

    OdpowiedzUsuń
  3. DM.MOŻE TAK /

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane