piątek, 4 lipca 2014

Zanim wybierzesz zastanów się 101 razy

Po przeczytaniu postu u Ma i Lu naszła mnie refleksja...mianowicie chodzi o kierunek kształcenia...

Wybierasz go najczęściej mając 19 lat ( tak było w moim przypadku). Masz na siebie milion pięćset pomysłów...ale żadnego konkretnego,szukasz kierunku na który aktualnie jest zapotrzebowanie (kończysz studia zapotrzebowania brak)...wybór pada na pedagogikę- kocham dzieci, pracę z nimi, jestem typową humanistką, która na kierunku technicznym byłaby wieczną studentką...i zaczynasz swoją przygodę...uczysz się pilnie, zdajesz egzaminy...licencjat, magisterka, podyplomówka...w międzyczasie pracujesz...zdobywasz doświadczenie...niestety rzeczywistość w naszym kraju jest niezwykle brutalna...Nie ma pracy w zawodzie, bądź masz za małe doświadczenie do pracy w wymarzonym kierunku...

Przyczyn można szukać wszędzie- przede wszystkim nasz system, rząd itp., kolejnym punktem zaczepienia jest to, że uczelnie nie myślą o przyszłości studentów...przyjmują na kierunki po 400/ 500 osób...i później znalezienie pracy zgodnej z wykształceniem w danym regionie graniczy z ogromnym cudem...co najmniej takim, że zobaczysz jutro Ufo :P Rynek pracy bynajmniej w mojej miejscowości jest trochę ograniczony pod względem wyboru zawodu...większość miejsc pracy to markety...tam powiedzą, że masz za wysokie wykształcenie, że za szybko chciałbyś awansować bla, bla, bla...inny problem nie zatrudnią cię bo jesteś młodą kobietą i masz bądź będziesz miała dzieci...i tak się wszystko w kółko kręci...

I co z tego, że masz w domu dyplomy ( na ścianie nie powieszę bo wolę patrzeć na zdjęcia :P)...nie mam pieca na rozpałkę się nie nadają...tyłka nie podetrzesz bo będzie bolało...przede wszystkim dziecka nie nakarmisz...jakbym wiedziała, że trafię na taką sytuację zapewne wybrałabym inny kierunek...tylko pytanie co ja innego chcę w życiu robić...pracowałam jako księgowa...biuro super, atmosfera jak w domu...ale te cyferki, przepisy przytłaczały mnie...nie jest tak, że nie poszłabym pracować w tym zawodzie...z dwojga złego lepsze to niż bezrobocie...ale zawsze jest to ale....bo chcesz robić to co ci wychodzi i co sprawia ci przyjemność...a nie zawsze możesz...

6 komentarzy:

  1. żadna praca nie chanbi .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie hańbi ja mogę iść rowy kopać jak mi dobrze zapłacą :P

      Usuń
  2. Jeść też trzeba .DM'

    OdpowiedzUsuń
  3. już starczy ,ale trzeba dalej żyć,by życie było piękne...

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane