sobota, 5 lipca 2014

Ogłaszam was mężem i żoną

Większość z nas czeka na ten moment...wyobrażeń o tym najpiękniejszym (?) dniu jest tyle co ludzi...piękna sukienka z trenem na 2 metry długim, gorsetem cisnącym i niewygodnym ( ale co tam można się raz w życiu poświęcić)...welon cała otoczka...40 tyś. wydanych na jedną noc to mało... uśmiechnięte buzie, wszyscy są dla Was życzliwi do granic rzygania tęczą...a czasem z chęcią wbili by nóż w plecy... nie jest tak, że jestem przeciwniczką małżeństwa...

Patrzę na to z trochę innej perspektywy...mam wydać 40 tyś na wesele ( bo co to za ślub bez wesela)...zwróci się może połowa przy dobrych wiatrach...myślę sobie zrobimy za taką kasę remont, zmienimy auto...wpłacimy młodej na lokatę... rozwiązań jest mnóstwo... chcesz się pobrać bez huku...sam ksiądz weźmie tysiąc zł bez mrugnięcia okiem...można iść do urzędu stanu cywilnego i załatwić wszystko za 100 zł...zawsze są jakieś wyjścia...ale niech to będzie na prawdę najpiękniejszy dzień w życiu, bez przymusu...bo ciąża, bo wiek, bo to tamto sramto....to ma być dzień, który należy tylko i wyłącznie do Pary Młodej i niech oni decydują co, jak, gdzie i kiedy nastąpi... 

Ja i PT żyjemy bez ślubu...ktoś powie fajnie możesz załatwiać wszystko (miejsce w żłobku, zasiłki itp.) jako samotna matka...a dupa nie mogę...muszę mieć kwitek o zasądzonych alimentach albo akt zgonu ojca...ale to mało ważne. Żyjemy sobie szczęśliwie w naszej trzyosobowej rodzince i jak przyjdzie czas ślub weźmiemy... 

Zaszłam w ciążę...głosy na pewno wpadka, ślubu nie mają...kurde czy trzeba mieć ślub, żeby rodzinę zakładać...ciąża z L była jak najbardziej zaplanowana...co z tego, że znaliśmy się pół roku i nikomu o tym nie mówiliśmy...nasze życie nasza sprawa...myśleliśmy jednak, że trochę dłużej nam się zejdzie z potomkiem...ja bezrobotna, brak mieszkania i na teście pojawiają się 2 kreseczki :) wow milion emocji, strach przed nieznanym, czy damy radę...damy oczywiście jak nie my to kto :P pierwsza myśl wielu osób no to teraz muszą brać ślub...bo jak to tak żyć bez...można??? Można i jest cudownie...jak się będziemy chcieli rozejść każdy zabiera swoje zabawki i idzie w swoją stronę...( żart rozstawać się nie mamy zamiaru) a tak rozwody, pranie brudów itp. 

PT mówi, że ma lepiej niż żonaci koledzy bo może sobie spokojnie wyjść na piwo i nie słucha gderania, że nie może ( lepiej niech wypije z kolegami niż ma mi w domu aromatów dodawać)...ale z mojej perspektywy patrząc czy jest mężem czy nie to nic nie zmienia( ale to tylko moje zdanie) chce iść ma do tego prawo ( byle nie za często :P)....plany na zmianę stanu cywilnego były...pieniądze się odkładały...padło na wymianę mebli :P ślub poczeka aż L ogarnie sypanie kwiatków i będzie kawaler do niesienia obrączek :P

5 komentarzy:

  1. Kiedys myślałam jak wiekszość, że slub, potem dzieci.. a teraz myslę, że jak komu wygodnie niech tak robi. Ze slubem czy bez ważne, że jest miłość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie...bo czy papierek aż tak dużo zmieni...w sumie trochę tak...niektóre sprawy można załatwić bez dodatkowych kosztów :P

      Usuń
  2. My jeszcze slubu nie mamyy, a już nasza córka skończyła 3 lata, na razie sie nie spieszymy, to nie te czasy co kiedyś ;p;p
    Pozdrawiam i zapraszam częściej.

    p.s. dodałam do linek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. och miłość?

    OdpowiedzUsuń
  4. My też jeszcze nie mamy ślubu, choć data już ustalona, sala i orkiestra zamówiona, na 9 miesięcy po porodzie. I co? I stwierdzam, że wcale do niczego tego ślubu nie potrzebuję i zależało mi bardziej na tym przed ciążą - teraz nie potrzebuję żadnego papierka żeby wiedzieć, że jesteśmy prawdziwą rodziną :)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane